piątek, 9 sierpnia 2019

Znowu dieta

Tęskno mi za blogiem, ale nie mam czasu ani siły. Wróć. To tylko wymówki. Nie chce mi się i taka jest prawda. Czytam wszystko co na zaprzyjaźnionych się pisze, ale żeby samej to mi się wybitnie, ale to wybitnie nie chce. Do skończenia notki o pobycie w Polsce zabieram się jak do jeża. Nie wiem zupełnie dlaczego, może dlatego, że wydaje mi się to takie zwykłe, takie trywialne, ot byłam we Wrocławiu i byłam w Warszawie. No i co, większość z Was była, część z Was tam mieszka lub stamtąd pochodzi, przecież Was nie zachwycę.
Chyba przechodzę kryzys egzystencjalny, a może menopauzę, a może jedno i drugie. Po ośmiu miesiącach od skierowania zadzwonili do mnie w końcu z poradni dietetycznej. Że jest taka grupa, czy chcę przyjść. No to poszłam.
Akurat miałam tzw. flare up czyli zaostrzenie objawów. Zdarza mi się to od czasu do czasu, raz nawet nie byłam zdolna iść do pracy. Po prostu jakby ktoś przeszywał mieczem ognistym z prawej strony, a potem to już wszędzie. Robili mi wszystkie dostępne badania, wyszło że to zwykłe IBS. Pogodziłam się z tymj, że tego nie da się naprawić, ale można sobie polepszyć jakość życia i to o tym było to spotkanie.
Było nas razem jakieś z dziesięć babek różnego wieku i formatu, wszystkie z podobnym problemem, a jednocześnie każda innym. Okazuje się, że na razie jedyną skuteczną formą "leczenia" jelita drażliwego jest dieta FODMAP czyli dieta o małej zawartości fermentujących oligo-, di- i monosacharydów oraz polioli (fermentable oligosaccharides, disaccharides, monosaccharides and polyols – FODMAP). Czyli w wielkim skrócie łatwo fermentujących węglowodanów.
Tak więc, kochani moi, podejmuję ostatnią walkę z samą sobą, no chyba że coś się po drodze przydarzy to wtedy będziemy myśleć. Ale na razie, to ostatnia w życiu dieta, na jaką się decyduję, poza Mniej Żreć I Więcej Się Ruszać.
Dieta jest, na pierwszy rzut oka, bardzo drastyczna. Nie można jeść więszości owoców, warzyw, wyrobów pszennych, roślin strączkowych czy niczego co zawiera fruktozę. Na szczęście dość krótkotrwała i jak się tak dobrze zastanowić to jednak mało uciążliwa. Otóż trwa tylko 4-8 tygodni (minimum cztery) i wtedy trzeba byc bardzo restrykcyjnym w tym co się je. Należy wyeliminować z diety wszystko co jest podane w poradniku (dość kompleksowo i czytelnie napisanym), produkty dozwolone jeść tylko w ilościach zalecanych  (na przykład 1 porcję owoców na raz a nie wszystkie 5), a przede wszystkim czytać etykiety, bo okazuje się, że naprawdę wiele produktów zawiera cholerną fruktozę lub inne niedozwolone składniki. Wielkie NIE dla cebuli, czosnku i jabłek.
Cóż, przyznam, że mam ułatwione zadanie, bo przecież byłam już na dietach eliminacyjnych, przez trzy lata nie jadłam żadnych owoców, potem przez rok nie jadłam glutenu, przez kilka tygodni nawet nie piłam mleka! Tak że mniej więcej obstawiam na to, że wiem co mi szkodzi. Ale nie tylko to jak widać, stąd teraz ta kompleksowa eliminacja, której wciąż nie zaczęłam, bo chcę się jeszcze nażreć pączków i pizzy.  Ale zaczynam w przyszłym tygodniu. Na szczęście dżin z tonikiem nie jest na zabronionej liście :-)
W każdym razie, w czasie tej diety eliminacyjnej mam się lepiej poczuć, a w październiku jest kolejne spotkanie, na którym będziemy omawiać wprowadzanie po kolei poszczególnych składników. Bardzo ważne jest, żeby nie przedłużać fazy eliminacji, bo może dojść do zaburzeń flory jelitowej i niedoboru składników mineralnych i witamin. Produkty wprowadza się po kolei i obserwuje jak zachowa się organizm.  Już się nie mogę doczekać.
No i to by było na tyle sensacji.
Stay tuned!



15 komentarzy:

  1. A to na koncu to co znaczy? Czy ja musze znac angielski, zeby czytac Twoj blog? ;)
    Mnie tez przydalaby sie jakas dieta, bo przytylo mi sie po rzuceniu palenia, ale nie moge sie zebrac do kupy, tez mi zle i najchetniej bym umarla.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zostancie Panstwo z nami :-)
      Moja dieta nie jest na odchudzenie ale po to zeby znalezc co mi szkodzi i nie jesc tego w przyszlosci.

      Usuń
  2. Podziwiam wszystkich stosujących diety, bo ja bardzo ciężko znoszę wszelkie nakazy i zakazy. Jem co mi smakuje czyli owoce, warzywa i nabiał, jakbym nie mogła to bym chodziła wściekła i zła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piranio, pomysl tak, ze taka dieta to nie utrudnienie zycia a wrecz przeciwnie- ulatwienie funkcjonowania i to w znacznym stopniu.
      Ja mam to wszystko za soba. Jablka i sliwki jadlam ale w stanie gotowanym lub kisielowym. Glutenu ani laktozy niestety nie ma w moim wyzywieniu i nawet przez pomylke nic niestosownego nie zjadlam. Po dwoch latach pozbylam sie dolegliwosci i z dieta jestem za 'pan brat' od 4 lat. Nie mialam ani jednego dnia watpliwosci co do skutecznosci diety. Ciesze sie, ze na te dolegliwosci pomaga dieta!!!
      Iwona, przywykniesz. Trzempia!

      Usuń
    2. Zielonapirania - Ja tez uwielbiam owoce i warzywa a jednak niektorych jesc po prostu nie moge. A w ogole to wiekszosc ludzi ma jednak mylne postrzeganie diety. Dieta to przede wszystkim sposob odzywiania. Czyli jak jesz to co Ci smakuje to tez nazywa sie sie to dieta.
      Echo - no wlasnie, dla niektorych to sa fanaberie, a dla niektorych niestety jedyny sposob na funkcjonowanie.

      Usuń
  3. Czekaj czekaj, a w toniku nie ma pochodnych fruktozy czy innej tamtej chemii?;) No dobra, żartuję. Jeżeli jesteśmy tym co jemy, to ja dzisiaj jestem pizzą. Ale to taki cheat day.
    Jestem ciekawa jak będziesz się czuła na takiej diecie. Mam nadzieję że zbierzesz siły i napiszesz;))))
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma, pod warunkiem ze nie jest "light", cukier zwykly to nie fruktoza.
      Agnieszka, ja nie robie tego dla swojego widzimisie, po prostu zostalam skierowana do poradni dietetycznej w szpitalu, bo uklad pokarmowy mam w porzadku i nie ma czego leczyc. A jak cos szkodzi to trzeba to wyeliminowac. Na diecie bede sie czula jak normalny czlowiek :-)

      Usuń
  4. Widze, że w podobnym temacie jestesmy ostatnio, ja natomiast próbuje nie spozywac laktozy ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie, tylko ze jak sie okazuje, najlepszym sposobem w tej chwili na swiecie jest wlasnie dieta low FODMAP. Szesc tygodni nie jedzenie pewnych skladnikow, a potem powolne wprowadzanie ich z powrotem do pozywienia i obserwowanie jak organizm reaguje. Cos jak test alergiczny.

      Usuń
  5. Bardzo dobrze, ze sie za to zabierasz i to w taki sposob pod kontrola. Na pewno nie jest to latwe, ale jak juz dojdziesz do tego co Ci szkodzi to zycie bedzie o wiele latwiejsze i przyjemniejsze.
    Ja nie moge jesc surowych jablek, zawsze mam po nich bole zoladka, a przeciez jablka to ponoc "samo zdrowie". Jak widac nie dla kazdego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety takie czasy. Najgorsze w czasach obecnych jest, ze wiekszosc ludzi przestaje jesc to czy tamto zupelnie bez zadnych konsultacji, bo im sie wydaje albo bo taka moda, na bezglutenowe zarcie na przyklad. Albo weganizm. Wiekszosc niestety nie rozumie, ze przestajac jesc to czy owo pozbawia sie bardzo potrzebnych skladnikow mineralnych, co moze powaznie zaszkodzic zamiast polepszyc.
      Z tymi jablkami na przyklad to mam zagwozdke, bo wydaje mi sie, ze jablecznik na przyklad mi nie szkodzi, tak samo jak nie mam dolegliwosci po swoich jablkach z wlasnego drzewka. Natomiast po kupowanych - zawsze. Tak samo cebula i czosnek - wiem ze po surowym to jest zle, ale po gotowanym niekoniecznie. Po jogurtach mam sraczke ale kefir moge pic bez ograniczen. Czyli raczej nie laktoza a te wszystkie swinstwa ktore dodawane sa do jogurtow. No ale to wlasnie trzeba dokladnie sprawdzic. Na razie sie zabieram, robie plany w glowie, diete zaczynam po weekendzie :-)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Gluten na pewno mi nie szkodzi bo sprawdzalam, a poza tym mialam wszystkie badania flakow robione. W diecie FODMAP nie chodzi o gluten tylko o pszenice. Nie chodzi o laktoze tylko dodatki do niej. Chodzi o fruktoze i wszystkie jej pochodne, ktore sie w wielu pokarmach znajduja. Kazda osoba jest inna i kazdy przypadek jest indywidualny, co jednemu szkodzi drugi moze sie tym zajadac.

      Usuń
  6. Nam do Warszawy dalekoooo więc chętnie pooglądamy ujęcia, które wyszły z Twojej ręki. Nic też na siłę, gdyż czasem dobrze jest sobie dać na luz i odpocząć od blogowania. Taka przerwa czasem dobrze robi - taki urlop.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń