czwartek, 11 maja 2017

Pękłam

Jakoś tak tyle tego się nazbierało ostatnimi czasy, że wczoraj nie wytrzymałam i pękłam. Usiadłam wieczorem na łóżku i się po prostu rozpłakałam. Płakałam tak i płakałam, a Chłop mi ocierał łzy i pocieszał jak to on potrafi najlepiej.
Chyba narzuciłam sobie za duże tempo. No bo tak: w ciągu zaledwie dziesięciu dni pomalowałam osobiście kuchnię ze spiżarnią, sypialnię, salon, dwa pokoje i dwie łazienki. Wyczyściłam dogłębnie największą łazienkę i kuchnię, nawoskowałam podłogi. Do tego dochodzi milion różnych durnych upierdliwych czynności, które należy wykonać przed malowaniem i po malowaniu. A jeszcze mam dwa koty pod opieką i do pracy chodzić muszę. Dzisiaj syn pomalował mi pierwszą warstwą klatkę schodową. Warstw pewnie będzie jeszcze ze dwie, jutro biorę urlop, musze to skończyć, bo inaczej się psychicznie wykończę. My ciągle jeszcze żyjemy na pudełkach.
W dodatku obejrzałam w tym tygodniu dwa bardzo przygnębiające filmy - "The promise" (Przyrzeczenie) i "Their Finest" (Zwyczajna dziewczyna). Pewnie gdybym nie była naturalnie przygnębiona to odebrałabym je inaczej, a tak?
Muszę zwolnić, a jednocześnie chcę się już normalnie wprowadzić i normalnie żyć. Jak to pogodzić??

Przepraszam, ale jutro humoru nie będzie.

15 komentarzy:

  1. Nie spinac sie, usiasc na pudlach i wypic kawe!
    No rush!!!
    wiem, fajnie sie mowi...Czlowiek chce juz, juz.., zrobic, pomalowac, rozlozyc, ustawic, kosztem snu, odsapki ect...A potem mega zmeczenie i stress. Slad ja to znam :D:D:D
    Daj na luz! Pieknie jest!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stres wielki, to prawda, juz odczuwam fizycznie. Ale najwazniejsze juz zrobione, teraz to juz z baaaaardzo dlugiej gorki :-)

      Usuń
  2. Oj, bidulka...! Ale z tego, co piszesz, masz juz blizej niz dalej i niedlugo nadejdzie ta chwila, kiedy usiadziesz w fotelu, w swiezo wymalowanym salonie, gdzie nie bedzie ani jednego nie rozpakowanego kartonu i bedziesz miala najwieksza satysfakcje w zyciu. Bedziesz mogla wreszcie oddac sie przyjemnosciom, a potem... zaczniesz sie nudzic, bo juz nic nie bedzie do roboty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, robota to sie chyba nigdy nie skonczy. Ale pomolu codziennie do przodu.

      Usuń
  3. Nie gniewam się, ja i tak nie mam humoru, żeby śmiać się z humoru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to specjalnie dla Ciebie bede musiala poszukac cos specjalnego, takiego nie do smiechu

      Usuń
  4. Ja zawsze przy przeprowadzce ogarniałam mały przytulny kącik i najważniejsze rzeczy (czym się umyć, herbatę zrobić, znaleźć ubranie do wyjścia) i odpoczywałam. Potem dopiero powolutku... Czasem korzystałam z ekipy pomocowej przyjaciół. Nie wyobrażam sobie tak dużej przeprowadzki jak Ty i jeszcze przy okazji remontu. Podziwiam.
    A może znajdzie się ktoś ze znajomych chętny do pomocy (np. powyjmowania wszystkiego z pudełek i poustawiania (przestawisz po swojemu sobie już sama)
    Ja bym chętnie pomogła, fajnie się bierze udział w takich akcjach.
    A humoru mi będzie brakowało. Ale przeżyję :) Znajdź lepiej chwilę na odpoczynek
    Pozdrawiam
    Ella-5

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Ella :-) Wyjmowanie z pudel i ukladanie to jest pestka, na razie musimy stworzyc warunki do rozpakowania, czyli miec gdzie to wszystko poukladac.

      Usuń
  5. Przepracowałaś się...
    Za dużo wszystkiego na raz,
    ale na szczęście już dobiega to wszystko do końca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepracowalam. Urlopu mi sie chce :-((

      Usuń
  6. I tak Cię podziwiam że dajesz radę ;-) :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam za sobą niedawną przeprowadzkę i mimo, że remont robił nam majster, to samo sprowadzenie wszystkich rzeczy, jako takie urządzenie się, rozpakowanie choć części kartonów zajęło nam wiele miesięcy. Mimo, że malowaniem zajmował się Mój M., a starzejącym się psem zajmowaliśmy oboje, wreszcie i nas dopadł kryzys i teraz oboje walczymy o swoje zdrowie.
    Piszę to, żebyś na siebie uważała, bo żaden remont, żadne przyspieszenie nie jest warte tego, żeby poświęcić zdrowie. Nawet powoli, jeśli nawet nie będzie idealnie, przecież już masz się czym cieszyć. Trzymaj się i powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja juz odczuwam skutki. Ale co najwazniejsze to juz zrobione i teraz tylko male rzeczy, to juz przyjemnosc :-)

      Usuń
  8. Po pierwsze - wypić kawę, po drugie, zrobić plan, po trzecie, nie oglądać przygnębiających filmów. Wysyłam do Ciebie bombę dobrej energii...mam nadzieję że doleci i szybko skończysz to, co sobie zaplanowałaś:)
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń