piątek, 29 stycznia 2016

Humor na piątek

Huragan Gertruda obudził mnie rano tuż przed siódmą. Początkowo nie wiedziałam co się dzieje, coś stukało, strzelało, huczało. "Toto, mam wrażenie że nie jesteśmy już w Kansas" - pomyślałam gdy ściany zaczęły żyć własnym życiem...
Na szczęście żadnych większych strat w obejściu nie zauważyłam. Koty tylko poobrażane na cały świat na parapetach siedzą, przynajmniej tak je zostawiłam jak wychodziłam do pracy.

Tak więc dzisiaj mili państwo - o pogodzie. A i tak kończy się na jednym :-) Zapraszam.


*****
Francuz dzwoni do swojego przyjaciela w Moskwie:
- Cześć Iwan, słyszałem, że u was strasznie zimno, - 50 stopni!
- Nie... Tak zimno nie jest... najwyżej - 20...
- Niemożliwe Iwan, w CNN pokazywali, że jest u was - 50 stopni poniżej zera!
- Pierre, mówię ci, jest najwyżej - 20, a nie - 50!
- Przecież sam widziałem w CNN Iwan, reporter stał na Placu Czerwonym i pokazywał termometr, sam widziałem, - 50 stopni!
- Aaaaaa, no chyba, że na zewnątrz..


*****
Jasiu biegnie do mamy i jej mówi:
-Mamo, mamo, termometr spadł.
A mama się go pyta:
- O ile?
Wtedy Jaś odpowiada:
- O 5 pięter.


*****
Turysta spotyka bacę, który się opala przed chałupą, pyta go:
- Jak wam się powodzi, baco?
- A nie narzekam, miałem wykarczować drzewa, ale przyszedł halny i je powalił, miałem je spalić, ale uderzył piorun i je spalił. Teraz czekam, aż mi trzęsienie ziemi wyrzuci ziemniaki na powierzchnię.


*****
Turysta w wakacje zachodzi w deszczu do bacówki, baca gościnnie częstuje go gorącą potrawką, turysta zajadając spostrzega że do talerza leci mu z góry woda...
- Baco dach ci przecieka.
- Wiem...
- To dlaczego nie naprawisz??
- Ni mogę, przecież dysc pada.
- To dlaczego nie naprawisz kiedy nie pada??
- A bo wtedy nie cieknie...


*****
Pewien facet wybierał się na ryby. Wstał bardzo, bardzo wcześnie. Spakował sobie kanapki, wędki i przynęty. Cały ten szajs zapakował do samochodu i wyjeżdża z garażu. Nagle zerwał się ostry i zimny wiatr, zaczął padać deszcz ze śniegiem, ogólnie pogoda pod psem. Facet zawrócił z powrotem do garażu i przesłuchał prognozę pogody - "w regionie pogoda fatalna, zimno, wietrznie, opady deszczu ze śniegiem". W tej sytuacji facet spasował. Wypakował się, rozebrał się i wskoczył do łóżka. Przytulił się do żony i szepcze jej do ucha:
- Straszna pogoda ...
Rozespana kobitka przysuwa się do niego i mruczy:
- A mój mąż idiota jak zwykle na rybach.


*****
Noc poślubna. Pan młody chodzi po sypialni, co chwila odsłania zasłony i spogląda przez okno. Panna młoda czeka w łóżku w bardzo zachęcającej pozie. W końcu pyta zniecierpliwiona:
- Czego ty tam szukasz? No chodź tu do mnie!
- Mówią ... - odpowiada zdegustowany, świeżo upieczony mąż - Że noc poślubna taka piękna, a tu leje i leje.


*****
- Fatalna dziś pogoda - zagaja żona. - Pamiętasz, taka sama wichura była, jak mi się oświadczyłeś!
- Tak, to prawda. Świetnie pamiętam - odpowiada mąż. - To był straszny dzień. Oj straszny...


Pogodnej niedzieli wszystkim życzę. 


Skopiowano ze strony:http://potworek.com/dowcipy- potwornie dobre dowcipy!

2 komentarze:

  1. Ruski najlepszy! Oby to minus 50 trwalo dlugo... i kilka sniezynek na dodatek.

    OdpowiedzUsuń