wtorek, 2 czerwca 2015

No i na co mnie to...

Taki prezent dostałam. Od syna i jego dziewczyny. Nie wiem czyj to był pomysł ale był przepyszny :-)




No i na co mnie to bieganie, te spacery, to całe moje niedzielne łażenie...

P.S. Nowy wiersz. Świeżo wypieczony...

13 komentarzy:

  1. co Ty pokazujesz człowiekowi na diecie :D aaaaaaa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocieszę Cię. Nie zjadłam całego. Zaledwie połowę udało mi się na raz. Drugą połowę z czekoladowym "lodzikiem" zostawiłam sobie na dzisiaj. Niestety, w nocy otworzyła sobie lodówkę i wyszła. No cóż, będę szczuplejsza...

      Usuń
  2. Właśnie zjadłam podobne dwa ciacha na śniadanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa to bym nie zmogla. Wielkie to. :-)

      Usuń
  3. Phi, ja bym pozarla naraz, lubie takie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze pozeram wzrokiem jak przechodze kolo Patisserie Valerie...Zzeram wszystko co na wystawie jest. I jak sie tak nazre to mi na caly tydzien wystarcza :-))))

      Usuń
  4. Nie lubię ani ciast (samą masę to tak, zjadłabym, albo bitą śmietanę, mniam!), ani biegania. Toteż idę czytać wiersz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to ciasto to wlasnie z taka masa bito smietankowa :-)

      Usuń
    2. Ale przekładana gniotem ciaścianym!

      Usuń
    3. No aż taki gniot to to nie był :-) Ale fakt, też nie przepadam za ciastami, szczególnie czarnymi.

      Usuń
  5. Jejku, jak to smacznie wygląda!!! Bosze!

    OdpowiedzUsuń
  6. ...a ja chętnie poszamam choć na diecie. :P Chociaż dietetyczka zabroniła mi słodkie to i tak jem albo taka dieta albo żadna... :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, oj... Chociaż Cię zupełnie rozumiem. Teraz mam to w czterech literach ale jak byłam na diecie to raz w tygodniu sobie pozwalałam na wszystko. Inaczej człek by nie wyrobił.

      Usuń