czwartek, 23 października 2014

Zmora holideja

No i mnie dzisiaj dopadli. I kazali holideja na gwałt wybierać bo zostało mi jeszcze piętnaście dni, z czego dziesięć muszę wybrać do końca roku i koniec. 
No to myślała, myślała, z uszu jej dym buchał a z nosa bombelki (nie poprawiać!), siedziała tak na kalendarzem dwie godziny gapiąc się w niego jak nie przymierzając kot na stado wróbli. Aż zaczęła się kiwać i prawą nóżka machać, jakiś tik nerwowy czy co. No bo jak to, tylko dwa miesiące niecałe, bo z grudnia to właściwie dwa tygodnie mi odpada - od 23-go nie pracujemy aż do 5-go stycznia. Fajnie mamy, co nie? No to wymyśliła że weźmie sobie dwa razy po pół dnia plus po jednym dniu z każdego tygodnia. No ale jak by się nie starała to wychodziło osiem dni. Trzeba było dobrać po jednym dniu dwa razy. No ale teraz dylemat - poniedziałki czy piątki? Najpierw było że poniedziałki, bo po niedzieli to się człowiekowi nie chce iść do pracy, to się można wyspać, a jeszcze jak się jakaś biba przez weekend trafi to na pewno wolny poniedziałek się przyda. Na otrzeźwienie. No ale tak tydzień od wtorku zaczynać??? Wszyscy już w pełni sił witalnych a ja jak zombie, bo ten wtorek by był jak poniedziałek przecież. No to może lepiej piątki. W czwartki gram w badmintona do późna, to nie będę się musiała przejmować porannym wstawaniem, poza tym w piątki w pracy zawsze wszyscy czegoś ode mnie chcą, to niech spadają, jakby nie mogli z tym poczekać do poniedziałku, przez weekend i tak się nic nie zrobi. No to piątki. Ale głupi kalendarz pokazuje że nie wystarczy piątków...
No to pomyślała jeszcze chwilę, podedukowała, zrobiła obliczenia na kartce i wysłała wnioski o urlop. W ilości sztuk dziewięć :-) I poczynając od 3 listopada będę miała czterodniowe tygodnie pracy, a dwa razy nawet trzydniowe! Z czego wychodzi pięć piątków i cztery poniedziałki plus dwa razy po pół dnia. Juhuuu! Tak to się jeszcze nigdy nie nakombinowałam...

9 komentarzy:

  1. To jest bardzo dobry pomysł! Można w tym zasmakować. Czterotygodniowy tydzien pracy to jest to!

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Jaki luz? Tylko 34 dni urlopu, z czego zabierają obowiązkowo 4 na święta. Oczywiście i pierwszy drugi dzień świąt wolny, wigilia też, a 23-go pracujemy tylko pół dnia. I pierwszy i drugi stycznia. I wielki piątek i poniedziałek wielkanocny. Tylko tyle...

      Usuń
  3. Oj nie wszędzie tak dobrze mają w Szkocji. Córka takich ilości dni wolnych ie ma.
    Bardzo byłaby zadowolona. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiem, ale ja w służbach specjalnych, to mam lepiej ;-)

    OdpowiedzUsuń