poniedziałek, 14 lipca 2014

Lingwistycznie

Z dziećmi mało mam do czynienia, szczególnie tubylczymi, dlatego wczorajszą scenkę wspominam z niemałym rozbawieniem. A było to tak.
Jedziemy sobie samochodem z kolegą i jego dziećmi, chłopczyk lat siedem, dziewczynka pięć. Mały jest już duży więc jako starszyzna rodowa zabiera nieśmiało głos.
- Tatusiu, a ta Twoja koleżanka to skąd jest? (słyszał mój akcent i coś mu nie grało)
- Z Polski.
- Tatusiu, a Ty umiesz mówić po polsku?
- Nie synku, nie umiem.
- No to jak Ty z nią rozmawiasz?
Tatuś z uśmiechem - Po angielsku synku, ona mówi po angielsku.
- Ona mówi po angielsku???? - chłopczyk zdziwiony, a przeciez zamienił już ze mną parę zdań.
- Tak synku, możesz sam zapytać - odpowiada tatuś.
- Czy ty mówisz po angielsku? - pyta ośmielony chłopczyk.
- Tak, mówię i rozumiem co Ty mówisz - odpowiadam.
- Aha. A czy Ty mówisz po szkocku? - słyszę że jego tatuś dławi się ze śmiechu.
- Niestety, nie umiem mówić po szkocku, ale rozumiem co inni mówią. A Ty umiesz? - pytam.
- Ja... ja tylko rozumiem po angielsku - zastanawia się chłopiec - ale wiem że Szkoci mówią "gływa" zamiast "głowa" (heed zamiast head)
Dobrze że trzeba było wysiadać bo tatuś by się udławił do reszty...



P.S. Oczywiście dla jasności odbioru rozmowa przetłumaczona przeze mnie ze szkockiego na nasze.

3 komentarze:

  1. A mnie sie zaraz dowcip przypomnial!
    Nowy goniec wyslany zostal z pismem na inny oddzial, do kierownika Kotasa. Sekretarka go jeszcze przestrzegla:
    - Pamietaj, O nie U.
    Ten przez cala droge powtarzal sobie:
    - O nie U, O nie U...
    A kiedy dotarl na miejsce, spytal:
    - Gdzie moge znalezc kierownika Choja? :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buhahahahahahahaha!!!!!!
      Dobrze że właśnie herbatę wypiłam bo bym monitor opluła i klawiaturę całą!

      Usuń