poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Takie sobie o weekendzie.

Moje marzenia zostały spełnione i w sobotę przyszedł wiatr, rozwiał wszystkie mgły i nawet świeciło słońce. Temperatura na zewnątrz nie różniła się zbytnio od tej wewnątrz, słowem - było pięknie. Całe popołudnie spędziłam więc na porządkowaniu tego co nazywam ogródkiem, i jakie szczęście że część prac wykonałam już miesiąc temu! Mogłam się zająć usuwaniem starych nadgniłych liści, przycięciem ostatniej budlei, uporządkowaniem klematisa i wyrywaniem chwastów, a było co wyrywać, bo od września nikt nie dotknął ogródka a zimy przecież nie było to sobie rosły, rosły te mlecze i wyrosły na pół metra średnicy :-) Zostały mi jeszcze wrzosy do przycięcia (och...) i zajęcie się skrzynką na zioła i sałatę, do której w zimie dobrały się koty i upiększyły ją pięknie kupkami. Ale to już może w następny weekend.
A w niedzielę, planowałam zupełnie co innego ale miałam dość podły nastrój, poszłam się więc pocieszać do Muzeum. A ponieważ robiłam to tak jak zawsze chciałam, czyli dokładnie i powoli, delektując się każdym kamyczkiem i gwoździem, czytając podpisy i napisy, nie spiesząc się, przeszłam może z jedną trzecią zaledwie po czym poczułam się wykończona i wróciłam do domu. Do wykończenia przyczyniły się także wrzaski dzieciaków ganiających po całym muzeum jak małpy, na szczęście ja zaczęłam od tej "nudniejszej" zabytkowej części, gdzie niewielu rodziców z dziećmi wchodziło. Ale i tak miałam dość.
W Muzeum Narodowym byłam już kilka razy, nigdy nie przeszłam od razu całości, a w części którą zwiedzałam wczoraj nie byłam nigdy, ponieważ była przez kilka lat w remoncie. I z powodu bardzo innowacyjnego podejścia do komponowania wystaw muzealnych i niebanalnej architektury tej nowej, wyremontowanej części, obawiam się że nie widziałam wszystkiego. A mogłam wziąć mapę z recepcji...
Jest coś w tym Muzeum, czego wcześniej nie było i chwała konstruktorom że o tym pomyśleli, wykorzystując doskonale zarówno wnętrze jak i zewnątrz budynku - taras widokowy na dachu.
Żeby zapewnić jeszcze większe bezpieczeństwo, wzdłuż brzegów dachu skonstruowano specjalne dość szerokie ogródki skalne. Jest też teleskop przez któy widać doskonale co się dzieje po drugiej stronie zatoki...
A ja jak zwykle, na lekko, bez aparatu, ale trzy zdjęcia komórką zrobiłam i teraz Wam je pokażę.
Widok miasta od strony Muzeum :-)




Ładne, prawda?


4 komentarze:

  1. Nie tylko ladne, ale calkiem przesliczne to Twoje miasto ogladane od strony muzeum. Pewnie nie tylko stamtad. :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie że ładne, nawet bardzo ładne. :))

    OdpowiedzUsuń