poniedziałek, 10 marca 2014

Jak kotek z myszką.

Migusia ma swoje sztuczne szczury i myszy, Tiguś takimi zabawkami sie nie bawi, phhh...
Siedzę sobie w sobotę późnym wieczorem, oglądam telewizor, słyszę kocią klapkę, wchodzi. Słyszę "miauuu". Odpowiadam "Tiguś". Jeszcze jedno "miaaauuuu". "Tiguś, kotku, gdzie byłeś, chodź tutaj do mamusi". "Miauuuu" "miaaauuu" i tak z piętnaście razy. Nie przychodzi. To do niego niepodobne, bo zawsze miałknie, ja odpowiem, on przychodzi i sie wita. No to jak on nie przychodzi to ja idę.
W jadalni ciemno, ale widzę kota. jakoś tak dziwnie siedzi, i małczy, miałczy... i się nie rusza. Wołam córkę, bo coś się kotu stało, nie rusza się, ktoś go napadł, jeeezuuu.
Zapalam światło. No jasne - polowanie było. Pogłaskałam, pochwaliłam, piękną myszeczkę przyniosłeś mamusi, piękną (bleeee, dobrze że nieżywą tym razem). Szkoda że nie mogę Wam pokazać kociej dumy. Już był dumny ze swych zdobyczy wiele razy, ale tak to chyba jeszcze nigdy. Nie pozwoliłam córce od razy uprzątnąć zwłok, chciałam go odciągnąć i czymś zabawić. Gdzie tam! Zaczął się bawić... myszą.
Córka zachowała odrobinę przytomności w panice i nakręciła. Za jakość filmiku przepraszam, w panice byłyśmy. A jak ktoś ma słabe serce to niech nie ogląda. Żadnych scen mordu zresztą tu nie ma :-) Po prostu filmik o kotku i myszce.


video

6 komentarzy:

  1. Macie szczescie, przynajmniej gryzoni w domu nie bedzie :)))
    Dzielny Tygrysek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, niedawno córka znalazła zasuszoną... za kredensem, bleeee.

      Usuń
  2. Jak ja się ciszę, że ja już takich prezentów nie dostaję, tym bardziej że moje nigdy nie były jeszcze "popsute" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku przynosił żywe, najczęściej ptaki. Ostatnio to co upoluje zostawia na trawniku, nie wiem co mu odbiło.

      Usuń
  3. Koty tak mają ,żę na myszki polują...
    Na szczęście moje nie pzynoszą, chyba tutaj myszy nie ma...

    OdpowiedzUsuń
  4. Kotek fajny, ale zawsze szkoda mi myszek, które lądują w ich paszczach.
    Znam to z autopsji. Chyba każdy kot tak ma, że musi się pochwalić zdobyczą.
    Przecież mu jej nie zjemy, prawda? ;)

    OdpowiedzUsuń