piątek, 16 listopada 2012

Kciuki na sobotę.

Jutro jest sobota. Jutro mam zamiar pojechać zobaczyć kiciusie. Od wczoraj planuję wszystko w głowie, dzisiaj nie mogę przestać myśleć. Nigdy nie miałam małego kotka na rękach. Podobnie jak przed moimi dziećmi nie trzymałam nigdy dzidziusia. Zachowuję się jak stuknięta stara panna której się włączył zegar biologiczny i instynkt macierzyński przebija wszystko. Oglądam tysiące filmików na you tubie, czytam wszystko co mogę znaleźć o wprowadzeniu kotka do domu.
Wciąż mam wiele pytań i wątpliwości których nie można chyba rozwiać dopóki same się nie wyjaśnią. Na przykład - te kiciusie w schronisku są naprawdę małe, kilkutygodniowe, jeszcze się nie myją, mieszczą się w dłoni. Na tyle już jednak "dorosłe" że mogą być oddane do adopcji. Taki kotek to ledwo biega. Tiguś generalnie żyje dobrze z kotami, jakoś ustalił sobie pozycję w stadzie ulicznym, ale jak zareaguje na tak malutkie kociątko? Czy może mu, nawet przypadkiem, zrobić krzywdę? Pamiętam jak biedna zagłodzona przybłęda dostała się do naszej kuchni i zaczęła pożerać resztki z Tigusiowej miseczki, o czym możecie przeczytać tutaj, Tiggy nie warczał, nie prychał, nie atakował, stał z wielkim zdziwieniem na pysku aż go wygoniłam z kuchni. Ale teraz już jest o półtora roku starszy.
Jak zorganizować Tigusiowe wychodzenie z domu o dowolnej porze dnia, gdy po domu pałęta się mały kotek? Pół biedy teraz, bo do klapki chyba nawet nie dostanie, ale gdyby przypadkiem udało mu się wystawić łepek, i nagle go zabrać, klapka mogłaby mu przytrzasnąć szyjkę a on by szarpnął i... nawet nie chcę pisać co by się mogło stać. Ale jak zabronić Tigusiowi wychodzenia?
Plan początkowy mam opracowany, a mąż to mnie chyba zabije. Więc jak nie napiszę do niedzieli to znaczy że leżę trupem nieżywa, a jak napiszę to dam znać jak i co. Trzymajcie kciuki.

6 komentarzy:

  1. Kciuki zaciśnięte! A nie da się jakoś ograniczyć malutkiemu dostęp do pokoju z klapką?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klapka jest w drzwiach wyjściowych do ogrodu, a drzwi w kuchni, a w kuchni kocia jadalnia, gdzie i ona będzie miała wkrótce swą część. Cóż, po prostu chyba Tiguś będzie musiał pocierpieć parę miesięcy i zablokujemy klapkę na wychodzenie. A my pocierpimy więcej bo będziemy musieli wstawać w nocy otwierać mu drzwi :-)

      Usuń
  2. Daj znać ...
    Trzymam kciuki...

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tą klapką to rzeczywiście może być problem... Ale na pewno już masz jakiś dobry pomysł :). Trzymam kciuki !... Jutro ważny dzień. Przyznam, że też bym miała tremę przed takim maleńtasem...!

    OdpowiedzUsuń
  4. Będzie dobrze! Masz dobrą intuicję, dokształciłaś się i to jest ważne. Pamiętaj: nie za szybko daj się poznac kotom i nie przekarmiaj malucha:-) Będzie ok!
    Czekam z niecierpliwością na wieść o nowym maluszku!

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymam, trzymam mocno!!! :))))))))

    OdpowiedzUsuń