poniedziałek, 23 stycznia 2012

Umarłe blogi

Przeglądałam sobie dziś swoją zakładkę "Ulubione". Ile śmieci mi się tam nazbierało, ile nieaktualnych odnośników i stron do których prowadzą dziś już tylko odnośniki. Niektóre z nich to blogi.
Przyznam szczerze, że blogi regularnie czytam od niedawna, no może od roku, nawet jak nie mam czasu to zawszę znajdę chwilę aby zobaczyć kto tam coś nowego naskrobał. Pierwszą historią która rozbawiła mnie do łez tak bardzo, że aż wydrukowałam ją w całości, były Pamiętniki Fachurry (właściwie Obóz pracy czyli podróże Fachurry). Autorowi chyba bardzo zależało na wypromowaniu się gdyż blog cytowany był na niemal wszystkich emigracyjnych forach. Bo Fachurra to emigrant, wyjechał z Polski "za chlebem", ale nigdzie jakoś nie mógł zagrzać miejsca bo bezduszni kapitaliści tylko czyhają na biednego polskiego fachowca aby wykorzystać go niewolniczo a następnie zwolnić lub porzucić bez grosza przy duszy i dachu nad głową. Ubaw miałam z Fachurry nieziemski, ale niestety autor coś zaniemógł i przestał pisać w końcu marca ubiegłego roku. Ku mojemu zdziwieniu i rozgoryczeniu fanów. No po prostu źle że historia nie została zakończona, a może po prostu  autorowi zabrakło pomysłów. Niemniej jednak, zachowała, tego linka w Ulubionych, na wypadek gdyby Fachurra znowu zaczął działać.
Kolejny blog, którego linka nie wykasowałam, bo wciąż mam nadzieję na jego kontynuację, to "Elka-gra",  nagrodzony w zeszłym roku w kategorii blogów absurdalnych i offowych. Tytułowa Elka ma niewybredny język i jeszcze bardziej niewybredny charakter, ale dzięki temu właśnie jej historie są zabawne i ciekawe. No i najlepsze że Elka jest ... facetem, to znaczy autorka jest facetem, to znaczy facet jest autorem i dlatego to wszystko jest po prostu cool. I znowu to samo - Elka albo się rozleniwiła albo nie ma tymczasowo o czym pisać, a ja bardzo czekałam na kolejną historię i nadal czekam - Elka, wróć!
I ostatni, krótki ale bardzo ciekawy blog o tym jak zostaje się adopcyjnym rodzicem, historia wzruszająca i zarazem wesoła, widziana oczami kobiety która nagle, z dnia na dzień  została podwójnym rodzicem. Tego linka również nie usunęłam, w ten link codziennie klikam z nadzieją że może wreszcie Anka znajdzie odrobinę czasu żeby kontynuować swoją opowieść. Nie jest łatwo z dwójką diabełków, o nie!
Nie dziwię się że blogi umierają. Ja sama zaczynałam dwa razy, jeden wpis czy drugi i kończyłam, bo nie miałam pomysłu, bo nie miałam czasu, a blog po latach znikał z sieci, bo nawet nie pamiętałam żeby go usunąć. Dlatego cieszę się że to już prawie rok od kiedy prowadzę ten swego rodzaju pamiętnik i dziwię czasami że chce mi się jeszcze pisać. Nikt z rodziny nie czyta mojego bloga (tak myślę), niewiele osób tu zagląda, ale wiem że te które śledzą moje zapiski robią to regularnie. Cieszę się na każdy komentarz, bo mam ich tak niewiele, ale z drugiej strony gdybym miała z tym takie utrapienie jakie ma na przykład Klarka z "Za-wzięcie za żarcie", to chyba strzeliłabym sobie w łeb!
A kiedy przyjdzie na mnie czas, a tym samym czas na mojego bloga, mam nadzieję pożegnać się serdecznie i podziękować za każdą chwilę spędzoną ze mną. Jeśli tylko będę pamiętać :-)

4 komentarze:

  1. Witam,
    a ja czytam Twoje wpisy :)
    Polecam do poczytania absurdalny, trochę wulgarny, trochę prowokujący blog na onecie "Gospodziej" - najgorszy blog świata.

    Pozdrawiam,
    nie przestawaj pisać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapomniałam dodać - śliczny kotek na slajdach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Małgosiu, miód na serce. Postaram się zajrzeć na najgorszy blog świata. A kotek na slajdach to moja kocinka. Wstrętna bestia która nie daje się wziąć na ręce. Ale nadrabia wyglądem. Kocham go.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie się czasem nie chce pisać, czasem mam pomysł, ale za to weny brak i wychodzą mi spod palcy same głupoty... Ale lubię to. Lubię to na tyle, że nie przestaję, choć aktualnie znowu mam zaległości ;)))

    A co do umarłych blogów - bardzo nie lubię tego zwyczaju: nie chce mi się już prowadzić bloga, to go po prostu porzucam, a czytelnicy niech sobie klikają przez kilka miesięcy i czekają z nadzieją na nowy wpis. Kiedyś codziennie zaglądałam do Sadosi (www.sadosia.blog.onet.pl) - ten blog był dla mnie świetną odskocznią od codzienności. Trochę wesoły, trochę poważny, opowiadający o zwyczajnym życiu rodzinnym - rewelacja. I nagle cisza, jedna zdawkowa notka na ten temat i koniec... Tak się nie robi! Ja wiem, że są w życiu różne problemy mniejsze i większe, sytuacje losowe, często niezwykle trudne, ale przecież ktoś czeka... Wystarczyłoby jedno słowo, jakieś krótkie pożegnanie, cokolwiek!

    Inny blog, który zamiera: Karuzela Antosia (www.antosiowa-karuzela.blog.onet.pl) - zaglądałam regularnie, bo te dzieciaki są po prostu urocze! I co? Wpisy pojawiają się teraz raz na ruski rok, a mnie się po prostu odechciało... Szkoda.

    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń